Święta zawsze mi się kojarzyły z piernikami ale jakoś do tej pory nie było mi z nimi po drodze. Nadszedł jednak ten dzień kiedy i ja postanowiłam się z nimi zmierzyć. Pierniki piekłam tydzień temu. Potem schowałam je do metalowej puszki , żeby nie zmiękły aż znajdę czas na dekorację. Pierniczki fajnie wprowadzają w świąteczny klimat. Uczą cierpliwości . Można sobie w kuchni włączyć klimatową muzykę i zupełnie na jakiś czas się zapomnieć. Można pozwolić temu ciepłemu uczuciu rozlewać się po ciele i otulić od środka okolice serducha. Można stać i nucić pod nosem i nawet się do siebie uśmiechać. Taki klimat wprowadzają pierniki. Za rok ponownie to powtórzę właśnie dla tego niezwykłego klimatu.
Method
- Miód i masło podgrzać w garnuszku, do rozpuszczenia się masła i miodu. Masę przestudzić. Dodać pozostałe składniki i wyrobić lub zmiksować. Schłodzić w lodówce żeby się lepiej wałkowało).
- Wałkować na stolnicy na grubość 2 – 3 mm lekko podsypując mąką . Wykrawać pierniczki o dowolnych kształtach i przekładać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.
- Piec około 8 – 10 minut w temperaturze 180ºC
- Jeśli robicie pierniki na choinkę, dziurkę należy zrobić przed upieczeniem pierniczków. Pierniki są po upieczeniu twarde. Ja moje robiłam tydzień wcześniej. Do momentu dekoracji trzymałam je w metalowej puszce, żeby nie zmiękły. Dekorować według uznania .



Źródło inspiracji
http://www.mojewypieki.com/post/pierniczki-przepis-ii


