Składniki
Method
Na malinowe puree
- Mrożone maliny i cukier umieścić w małym rondelku i doprowadzić do wrzenia na średnim ogniu.
- Jak zacznie bulgotać, zmniejszyć ogień do niskiego i powoli redukować, aż maliny zaczną się rozpadać, a płyn się zredukuje.
- Zmiksować ręcznym blenderem. Przetrzeć przez sitko.
Na malinowy krem namelaka
- Potrzebną ilość żelatyny w listkach namoczyć w zimnej wodzie na około 5-7 minut, następnie wyjąć i lekko odcisnąć.
- Odciśniętą żelatynę podgrzać w niewielkim naczyniu i rozpuścić. Ja robię w ten sposób, że odcisniętą żelatynę wkładam do szklanki, a następnie do osobnego naczynia wlewam gorącą wodę i w to wstawiam szklankę z żelatyną i mieszając czekam aż zmieni konsystencję na płynną.
- Mleko podgrzać w średniej wielkości rondelku. Do gorącego mleka dodać pokrojoną drobno czekoladę i glukozę. Przykryć pokrywką i poczekać aż czekolada się rozpuści. Dodać malinowe puree, wymieszać i podgrzać, ale nie zagotowywać. Dodać żelatynę i dobrze połączyć. Pod koniec dodać zimną śmietankę.
- Na końcu, za pomocą blendera, zmiksować całość. Trzymać blender nieruchomo, tak aby głowica stykała się z dnem miski. W ten sposób nie napowietrzy się za bardzo masy.
- Gotową namelakę przykryć folią spożywczą, tak aby folia stykała się z powierzchnią masy czekoladowej.
- Schłodzić namelakę w lodówce min. 12 godzin. W tym czasie masło kakaowe zawarte w czekoladzie ulegnie krystalizacji.
- Schłodzoną namelakę, za pomocą miksera ręcznego miksować przez ok 1,5 minuty lub dłużej, aby napowietrzyć krem.
- Tak przygotowanym kremem wypełnić ptysie
Na kruszonkę
- W misce umieść mąkę pszenną, gruby cukier trzcinowy i miękkie masło. Połączyć palcami, tworząc kruszonkę. Póżniej zagnieść w kulkę ciasta. Podzielic na pół i rozwałkować pomiędzy dwoma arkuszami papieru do pieczenia lub matami silikonowymi na grubość ok. 3 mm. Rozwałkowane przełożyć na deskę i wstawić do zamrażarki (razem z matą silikonową/papierem do pieczenia).
Na ciasto ptysiowe
- W garnuszku zagotować wodę z masłem i solą. Na gotującą się wodę wsypać mąkę pszenną, energicznie mieszając drewnianą łyżką, by całość się nie przypaliła, przez około 2 – 3 minuty. Ciasto jest gotowe gdy ma szklisty wygląd i odchodzi od ścianek garnka. Zdjąć z palnika i pozostawić do wystudzenia.
- Po tym czasie, dodawać partiami roztrzepane jajka, do połączenia i uzyskania gładkiego, jednolitego ciasta. Jajka dodawać po jednym, stopniowo jedno po drugim, za każdym razem miksując do połączenia się wszystkich składników (to ważne).
- Po dodaniu połowy porcji jajek, uważać na ciasto, bo konsystencja ciasta jest bardzo ważna. W końcowej fazie dodawania jajek kontrolować jego gęstość. Gotowe powinno swobodnie opadać z mieszadła miksera.
- Płaską blachę (lub dwie) wyłożyć papierem do pieczenia i narysować na niej okręgi o średnicy 5 cm, w sporych odległościach od siebie. Przygotowane ciasto parzone przełożyć do rękawa cukierniczego z okrągłą tylką (średnica ok 12mm) i wyciskać okrągłe porcje ciasta na matę od makaroników (u mnie lepeij się piekły na macie teflonowej) Po wyłożeniu na blachę ciasta ptysiowego wyjąć rozwałkowane ciasto na kruszonkę z zamrażarki, natychmiast wykrajać foremką do ciastek 5 cm krążki i wykładać je na uformowane ptysie.
- Piec w temperaturze 200ºC ( bez termoobiegu) przez około 25 – 30 minut. (Tu mała uwaga, ja piekłam w piekarniku gazowym i najlepiej sprawdziła mi sie własnie ta temperatura i czas, oraz mata teflonowa) Po upieczeniu wyjąć z piekarnika, wystudzić, odkroić z góry „czapeczkę” z ciasta.
